Juden unerwünscht
Już w Vancouver Garmisch-Partenkirchen przedstawi wstępny projekt, by wraz z Monachium gościć w roku 2018 zimowe igrzyska olimpijskie. Ten najsłynniejszy ośrodek narciarski w Niemczech był już raz ich gospodarzem – w 1936 roku. O realiach politycznych tamtego czasu miejscowe władze wolą nie pamiętać.
Andreas Meyhoff, Gerhard PfeilGdy mroźny wicher wieje nad stadionem w Garmisch-Partenkirchen, 66-letni Alois Schwarzmüller chowa ręce głęboko w kieszeniach kurtki. Po stadionie przechadzają się turyści – to przecież jeden z najsłynniejszych obiektów sportów zimowych w Niemczech. W 2011 roku odbędzie się tu otwarcie zimowych mistrzostw świata w kombinacji alpejskiej; noworoczne zawody w Turnieju Czterech Skoczni oglądało 25 tysięcy widzów. Zwiedzający przyglądają się trybunom, patrzą w górę na trasę slalomu na Gudibergu. Grupa Japończyków pozuje do zdjęcia na tle wielkiej skoczni. – A tam wyżej, jeśli wolno mi zwrócić na to uwagę, jest balkon Führera – objaśnia Schwarzmüller.
Ten emerytowany nauczyciel gimnazjum stoi tyłem do skoczni i pokazuje taras nad restauracją Olympia Haus, z którego roztacza się widok na cały stadion. – On tam właśnie stał – mówi Schwarzmüller. Adolf Hitler w grubym zimowym płaszczu, ze swym zastępcą Rudolfem Hessem przy boku, otwierał tu zimowe igrzyska olimpijskie 1936 roku – największe do dziś wydarzenie sportowe w dziejach Garmisch-Partenkirchen.
To było dziesięć wspaniałych dni na śniegu. W całych Niemczech mordowano wtedy przeciwników nazistowskiego reżimu lub osadzano ich w obozach, pięć miesięcy wcześniej uchwalono ustawy norymberskie. Jednakże w Garmisch-Partenkirchen, wzorowym kurorcie zimowym w Werdenfelser Land (Bawaria), naziści zaprezentowali międzynarodowej publiczności spektakl sympatycznej dyktatury. Pół miliona kibiców przybyło obejrzeć zawody. Na czas igrzysk usunięto tablice z napisem „Juden unerwünscht” (Żydzi niepożądani).
Pełna wersja artykułu dostępna w aktualnym wydaniu "Forum".
