Bałkański dylemat
Wyrok Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości mówiący, że Kosowo miało prawo ogłosić niepodległość, nie wszędzie na świecie przyjęto z radością.
na podst. Süddeutsche ZeitungSkończyło się nerwowe napięcie, w jakim w Belgradzie i Prisztinie oczekiwano na wyrok Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie statusu Kosowa. Po wyroku haskiego Trybunału w Prisztinie strzeliły korki od szampana. Natomiast w Belgradzie Serbowie zapowiedzieli, że wyroku nie uznają – „walka będzie trwała”. Fakt, że Trybunał w ogóle zajął się sprawą Kosowa, jest wynikiem dyplomatycznej ofensywy Serbii. Na jej wniosek sprzed dwóch lat Zgromadzenie Ogólne ONZ poleciło Trybunałowi zbadać legalność deklaracji o niepodległości Kosowa. Serbia argumentowała, że deklaracja ta jest sprzeczna z rezolucją Rady Bezpieczeństwa ONZ z 1999 roku, która potwierdzała integralność terytorialną Serbii. Rezolucja obowiązuje do dziś, gdyż Rosja nie zgadza się na przyjęcie innej.
Zmienne reguły
Stany Zjednoczone wyraziły satysfakcję z orzeczenia Trybunału i nadzieję, że teraz ruszy proces uznawania niepodległości Kosowa, który utknął niejako w pół drogi. Na razie Kosowo zostało uznane przez 69 państw, a 120 krajów nie zdecydowało się na ten krok (w tym pięć państw członkowskich Unii Europejskiej: Słowacja, Cypr, Rumunia, Hiszpania i Grecja). Obawiają się one konsekwencji, jakie uznanie secesji Kosowa za legalną będzie miało dla innych rejonów świata. Wszystkie te kraje mają bowiem liczne mniejszości, występują w nich tendencje separatystyczne.
Radość z orzeczenia okazało natomiast kilka rządów krajów muzułmańskich, jak Turcja czy Albania. Zadowolenie wyraziły także państwa Europy Zachodniej. Niektóre z nich – jak Szwajcaria – przystąpiły też natychmiast do rozpatrzenia na nowo postanowień o azylu politycznym przyznanym w swoim czasie tysiącom uchodźców z Kosowa. Skoro Kosowo jest niepodległe i kosowscy Albańczycy nie są tam prześladowani – dowodzą władze Szwajcarii – to nie ma powodu, by nadal korzystali ze szwajcarskiej gościnności. Niech więc wracają do domu.
Pełna wersja artykułu dostępna w aktualnym wydaniu "Forum".
